APPLE DOM

Dlaczego akurat Apple Homekit? To proste – to jedyny w tej chwili system sterowania domem, na tyle uniwersalny, że łączy ze sobą całą masę sprzętu różnych firm. Poza tym jak by na to nie patrzeć… jeśli na codzień używam iPhone i pracuję na iMacu… a w torbie noszę MacBooka lub iPada – to wybór wydaje się oczywisty. Jak dołożę do tego AirPort Extreme (router i serwer plików) oraz Apple Watch (również steruje Apple Dom) i Apple TV (to od 3 generacji również), to tworzy mi jakiś ekosystem.

Apple Homekit nie jest jednak pozbawione wad. Po pierwsze – sterowanie głosowe pozostawia wiele do życzenia (działa tylko przez Siri… która jak wiadomo jest dostępna jedynie po Angielsku albo Niemiecku – i w dodatku nie chce jakoś specjalnie włączać światełek z iMaca). Spodziewany wysyp akcesoriów obsługujących Homekit dopiero powoli się zaczyna.

Ale żeby nie było smutno – są również pozytywy. Po pierwsze i najważniejsze – Apple Dom jest idiotoodporny i prosty w konfiguracji jak mało co. Czyli generalnie rzecz biorąc – średnio ogarnięty człowiek sobie z tym poradzi.

 

Co więc możemy sterować przy pomocy aplikacji Apple Dom i odpowiednich dodatków?

 

Co sprytniejsi zapewne zauważą, że zwykły „switch” czy często „gniazdko” z możliwością połączenia z Homekit w zasadzie pozwalają włączyć lub wyłączyć niemalże dowolne urządzenie. I faktycznie tak jest. Jeszcze sprytniejsi zauważą, że homebridge na Raspberry Pi pozwala zintegrować różne standardy (np. zWave, Homekit, niektóre urządzenia Xiaomi i inne – aczkolwiek to już wyższa szkoła jazdy i znajomość linuxa oraz podstaw programowania jest mocno wskazana). Dla całej reszty pozostaje wystarczająca już obecnie oferta akcesoriów współpracujących z Homekitem. Poza polskim Fibaro, Ikea, Netatmo, Philips, Tado, D-Link, Kaiterra – również cała masa innych mniej lub bardziej znanych firm.

Jedno jest pewne – nie będę robił instrukcji „jak to podłączyć do HomeKit” – bo to jest na ogół w samym zestawie z urządzeniem. Natomiast instrukcja obsługi HomeKit – Apple Dom, w języku polskim znajduje się na oficjalnej stronie Apple – więc bez sensu będzie ją powielać, bo jest zrobiona bardzo sensownie.

Zobaczycie ją na tej stronie:

 

 


Od siebie dodam, że nawet nie zdawałem sobie sprawy z ilu funkcji Apple Dom i urządzeń korzystam, zanim nie zacząłem robić tego bloga. Jeśli miałbym wymienić je po kolei (z nadzieją, że niczego nie pominę), to będą to z podziałami:


Oświetlenie:

  • dwie żarówki w sypialni (z możliwością ściemniania) + zgrupowane jako „sypialnia”
  • trzy żarówki w pokoju (z możliwością ściemniania i zmiany temperatury barwy światła) + zgrupowane jako „salon”
  • sterowanie dwiema kamerami
  • sterowanie 3 plafonami dekoracyjnymi w salonie
  • sterowanie 5 panelami głównymi w kuchni
  • sterowanie 3 żarówkami ozdobnymi w kuchni
  • sterowanie oświetleniem na korytarzu (panel z możliwością ściemniania i zmiany temperatury barwy światła)
  • sterowanie oświetleniem w łazience (panel z możliwością ściemniania i zmiany temperatury barwy światła)
  • sterowanie oświetleniem na tarazie  (oprawa z możliwością ściemniania i zmiany temperatury barwy światła)
  • podpięte czujniki temperatury (docelowo połączone z głowicami w kaloryferach – termostatami)
  • podpięte czujniki natężenia światła
  • podpięte czujniki ruchu
  • czujnik otwarcia/zamknięcia drzwi
  • stacja pogodowa dla okolicy
  • stacja pogodowa dla miasta
  • miernik jakości powietrza dla okolicy
  • pomiar temperatury na zewnątrz
  • pomiar temperatury w pomieszczeniach (+ zgrupowane i uśrednione)
  • mierniki zużycia energii

Sceny:

  • OFF – wyłącza wszystko co zbędne
  • ON – włącza wszystko
  • Dzień dobry – gdy wstaję
  • Dobranoc – gdy idę spać
  • Gdy ktoś z korzystających z systemu wraca do domu
  • Gdy ostatnia z osób korzystających z systemu wychodzi z domu

Każda ze scen obsługuje inne akcesoria (lub po części te same), ale ma za zadanie coś innego.

Przykład – jeśli wychodzimy z domu – wszystko co niepotrzebne, nawet jeśli się o tym zapomni – wyłącza się samo po kilku minutach, kiedy GPS wyłapie, że jesteśmy poza domem. Jeśli natomiast przychodzimy i dźwigamy w torbach zakupy z garażu – Apple Dom zapali nam światełko na korytarzu, co pozwoli nie zdeptać psiurów ani nie wdepnąć w jakąś niespodziankę. Kiedy nas natomiast nie ma – kiedy czujniki i kamery wyłapują, że psy są zdecydowanie nadpobudliwe – wysyłają powiadomienia. Z kolei komunikacja głosowa pozwala je „opi#$dolić” przez głośnik – tudzież usłyszeć przez mikrofon co wyprawiają (takie… przygotowanie się psychiczne na to co czeka człowieka zanim wróci do domu).


Co mnie podkusiło na „inteligentne sterowanie domem” ? czy tam inteligentny smart-srart dom? Powody są dwa – jestem leniem. Lenie szukają najprostszego i najskuteczniejszego rozwiązania – będącego jednocześnie najwygodniejszym. Jestem też pracoholikiem – nie lubię marnować czasu. Jedno w połączeniu z drugim brzmi paradoksalnie, ale łączy się w całość. No a drugi powód (w liczbie mnogiej) statystycznie ma 8 łap i 2 ogony… czyli dwa psy – beagle. Statystycznie mają również razem jeden mózg. A tak zupełnie seri0 – kochane małe rozrabiaki. Nie bez znaczenia pozostały jeszcze kwestie bezpieczeństwa. Powiem krótko – często gęsto nie ma mnie w domu, kontrola różnych jego parametrów np. z Chin czy innych dziwnych zakątków świata bywa pomocna. Pomaga to nie tylko mi, ale również żonie).

 

No i jeszcze jak już mowa o „mózgu”, który zmotywował mnie do monitoringu….

To jasne, jak to, że jutro będzie dzień… że te dwa szkodniki kosztowały mnie dużo więcej niż sam inteligentny dom. W zasadzie jeśli policzę ile już „zeżarły”, dorzucę zasikane przez dwukolorowego pokemona panele… i dywan w sypialni… i wizyty u weterynarza (bo np. głupsza od głupiej nażarła się nakrętek plastikowych i potem „utkwiły na wylocie” bo się nie chciały strawić, czy też niezbyt ekologiczne klapki po których zatruła się… czymś tam z czego były zrobione… a szkoda słów i tak je kocham). Ale dziwię się, że to co nas łączy (syndrom sztokholmski) nie sprawił jeszcze, że nie mam 2 skórek pod łóżkiem – jednej tricolor, drugiej w dwóch kolorach.