FIBARO

No więc Fibaro… cieszymy się – możemy być dumni z tego, że Fibaro to nasza rodzima firma! Trochę mniej się cieszymy, kiedy widzimy ceny. No ale co tu dużo mówić – Fibaro charakteryzuje się bardzo wysoką jakością i niezawodnością swoich produktów. Poziom wykonania – powiedzmy sobie jasno – na poziomie Apple. Od pudełeczka począwszy, poprzez instrukcję (ubogą, ale konkretną) a na samym produkcie skończywszy.

Warto zaznaczyć, że Fibaro, to nie tylko to co na obrazku powyżej (seria dedykowana dla Homekit), ale to zdecydowanie to co nas interesuje (i daruję sobie inne protokoły komunikacji i kolejne centralki).

 

ROZBUDOWANE FUNKCJE:


Nie ważne, czy wybierzemy Single Switch, czy też Wall Plug – możemy nimi sterować przy pomocy natywnej aplikacji (tych to nie lubię) lub Apple Dom (tą lubię, bo jest prosta jak budowa cepa). Ważne natomaist, że to nie tylko wtyczka, czy nie tylko Switch. Te przykładowo mają wbudowane w siebie mierniki energii. Idąc dalej… „oko zła” jak je nazywam – czyli Motion Sensor – to nie tylko czujnik ruchu, to również czujnik światła, czujnik temperatury i akcelerometr. Itd. itp. – ale to jest BARDZO istotne przy tworzeniu inteligentnego domku. Miło, że ktoś z Fibaro o tym pomyślał. Oto prosty przykład.

Przy wejściu instalujemy „evil eye” tak, żeby patrzyło na drzwi. Co nam to daje?

  • powiadomienia kiedy wykryje ruch
  • sprzężone poprzez Apple Dom z oświetleniem Ikea Tradfri (plafon mały) – zapala samoczynnie światło na korytarzu
  • gasi to światło kiedy ruch zaprzestanie lub po wybranym czasie
  • LUXy (poziom natężenia światła) – jeśli jest wysoki (znaczy się – jest dzień i jest widno)… nie zapali światła bo nie ma takiej potrzeby, za to kiedy czujnik natężenia światła wyłapie ciemność – zapali.
  • Akcelerometr 0 niby nieprzydatny, ale kiedy mamy w domu innych mieszkańców (bądź co bądź nie lubiących kiedy się sprawdza czy wrócili do domu o danej porze) – mogą ów czujnik „przekręcić” tak, żeby nic nie monitorował (wierzcie mi, nawet jak jest na wysokości 2,5 metra). Ale jeśli to ktoś zrobi – pojawi się info na telefonie, że ktoś to właśnie zrobił. Samo oko zacznie z kolei mrugać niczym to rodem z Terminatora.

Powyższe… to możliwości „głupiego” czujnika i palfonu. Możecie więc sobie wyobrazić co może się stać kiedy wejdziemy do salonu: zapali się klimatyczne światło, z głośników poleci powitanie… a potem ulubione radio. Chwilę wcześniej na podstawie lokalizacji GPS – włączy się już ekspres do kawy i podgrzeje do odpowiedniej temperatury. Możliwości i kombinacji jest co nie miara – każdy leń znajdzie dla siebie coś, co mu będzie odpowiadać.

Inna bardzo istotna funkcja (zaprogramowana jako scena w Apple Dom) i aktywowana na podstawie GPS w telefonach – po wyjściu ostatniego człowieka z domu mającego dostęp do systemu (nie mylić z dostępem do edycji systemu) – wyłącza się to co chcemy – np. światła, tv, radio – wszystko co zbędne kiedy nas nie ma. Na podstawie GPS można również określić co się samo włączy, kiedy się zbliżamy do domu. Niby pierdoła – a jednak cieszy i pomaga.

 

GAMA FIBARO:


Na chwilę obecną – nie ma tego dużo dla Homekitowców:

  • czujnik otwarcia drzwi/okna (przydatny jeśli mamy głowice sterujące kaloryferami) z wbudowanym czujnikiem temperatury – np. poza sygnalizacją standardową otwarte/zamknięte – sprzężone z głowicą potrafią „zakręcić” ogrzewanie w pomieszczeniu, w którym akurat otworzyliśmy okna żeby przewietrzyć. Z kolei wbudowane czujniki temperatury – pomagają ją utrzymać na danym poziomie.
  • Motion Sensor – opisałem już wyżej, dodam tylko, że podobnie – przydatne urządzenie kiedy mamy sterowanie głowicami przy kaloryferach.
  • Single Switch – pozwala włączać i wyłączać dowolne urządzenie wpięte do zasilania (zarówno zdalnie, smartowo, jak i tradycyjnym włącznikiem – coś czego brakowało cholernie w Tradfri), dodatkowo posiada miernik energii.
  • Wall Plug – działa podobnie jak powyższe, z tym, że bez ingerencji w „kabelki” – oba powyższe można również programować (np. kiedy żona chce oglądać M jak cośtam – można odłączyć automatycznie zasilanie w godzinach od…. do…)
  • Czujnik dwutlenku węgla i zalania – no cóż… krótko i na temat – nie trzeba chyba opisywać specjalnie dokładnie. Służą do tego do czego sama nazwa wskazuje. O ile CO Sensor jest mi zbędne, o tyle czujnik zalania siedzi gdzieś za listwą pod meblami kuchennymi i pilnuje zmywarki, która już raz mi numer odwinęła (a Wall Plug pozwala ją zdalnie wyłączyć).

Co dalej? Ano… coś tam jest… Fibaro jeszcze nie spoczęło na laurach (i miejmy nadzieję, że nie spocznie, bo ich sprzęt jest serio bardzo dobry… a Homekit rośnie w siłę).

To nie jest reklama! To po prostu info ze strony Fibaro czego możemy się jeszcze spodziewać w tym roku.

Zupełnie od siebie dodam, że Fibaro uratowało mi cztery litery (a raczej portfel) w kilku przypadkach. Otóż poza oświetleniem Tradfri – posiadam jeszcze tradycyjne (o ile LED można nazwać już tradycyjnym). Konkretniej to:

  • 5 plafonów LED w kuchni (każdy po 12W)
  • 3 żarówki ozdobne LED – każda po 1,5W

To jedno z miejsc, którym steruje Single Switch – raz, że plafony są mniejsze od ikeowskich, wydajniejsze i… w cholerę tańsze (brak modułu wifi), to w dodatku jest ich dużo – bo w kuchni nie ma okna. Gdybym chciał to zrobić na sprzęcie Ikea Tradfri – 2 tysiaki jak w mordę strzelił. Fibaro Switch kosztuje 279 PLN. To dużo? Niby tak, ale dzięki niemu plafonami i żarówkami za około 200 PLN steruję jak gdyby nigdy nic… to nadal jest 4x taniej niż to samo z Tradfri!!!

Do tego sterowanie oświetleniem nastrojowym (którego próżno szukać w Tradfri) małe plafony LED (małe mam na myśli średnicy 8-12 cm) przejęło Fibaro i jego Switche. Prosta kalkulacja – trzy ozdobne plafony do nastrojowego oświetlenia to ok. 20 pln + fibaro switch – 300. To niewiele więcej niż JEDEN plafon Tradfri. O trzech to już nawet nie wspominam.

Dlatego: po pierwsze planujemy, po drugie dobieramy sposoby, po trzecie organizujemy środki na zakup. Inaczej popłyniemy finansowo tak, że będzie bolało i w dodatku niekoniecznie będzie działało tak jak chcemy.

 

UWAGA:


Fibaro pomimo dość wysokiej ceny zakupu jak na polskie realia w rzeczywistości wcale drogi nie jest. Wziąwszy przy tym pod uwagę rozbudowane możliwości i jakość wykonania – skłonny jestem stwierdzić, że to jeden z najbardziej przemyślanych systemów na rynku – dedykowany dla ludzi, którzy sami chcą sobie zrobić „swój inteligentny dom”. Do tego dochodzi niesamowita prostota instalacji i obsługi. Tu uwaga… w porównaniu z Fibaro – blado wypada nawet „idiotoodporna” Ikea ze swoim Tradfri!

Cieszę się więc, że coś takiego jest na rynku, nie trzeba sprzedawać nerek żeby to mieć, działa, jest proste w obsłudze… i w dodatku możemy być dumni jak paw – bo to polska firma!

Możemy też po cichutku liczyć na to, że Fibaro wprowadzi kolejne elementy do naszych domów i mieszkań zgodne z Homekit. Oj przydał by się oczyszczacz powietrza porządny Panowie…


Więcej dla zainteresowanych: OFICJALNA STRONA FIBARO HOMEKIT

A jak to wygląda u mnie? Ano… specjalnie nie ma czego pokazywać – switche są w puszkach, Wall Plugi jak nazwa wskazuje w gniazdkach na ścianach (za meblami w zabudowie). W zasadzie jedyne co mogę pokazać to moje ulubione oko zła. To warto nadmienić, że w przeciwieństwie do np. ubogiego w funkcje czujnika z Ikea Tradfri czy konkurencji – fibaro „znika” w tłumie codzienności i komponuje się bardzo ładnie z otoczeniem. Nawet jeśli mamy niecodziene kolory. Jest po prostu designerskie… śliczne. Co najważniejsze – nie straszy niską jakością wykonania. Przy nim niektóre elementy Tradfri wyglądają jak deska rozdzielcza samochodu z epoki głębokiego PRL-u – topornie.

 

Za to mogę pokazać czym steruje Fibaro: